Imprezy integracyjne
Jeźdźcy dojeżdżali do celu, a do pełni księżyca zostały jeszcze trzy dni. Old Shatterhand przypuszczał, że Siuksowie Ogallalla nie mogli jeszcze dotrzeć na miejsce. Powiedział w toku rozmowy: — Co najwyżej mogli dojechać do Bottles Range, a więc jesteśmy tutaj bezpieczni. Niech ognisko płonie dopóki księżyc nie wyłoni imprezy integracyjne zza gór. Nie możemy się spodziewać innych ludzi poza Siuksami. Nie ma się czego obawiać. — A jaka jest droga z Bottles Range, sir? — zapytał Marcin Baumann.Sas uchwycił jedną rękę górną, a drugą ręką dolną szczękę zwierzęcia. Wytężył wszystkie siły i wreszcie zdołał oderwać martwego skunksa, po czym cofnął się czym prędzej. Murzyn rozsiewał taki zapach, że Frank omal nie zemdlał. Bob był uszczęśliwiony. Ręka wprawdzie krwawiła, ale nie zwracał na to uwagi. — Tak! — krzyczał. — Teraz pan Bob pokazać, jaki on odważny! Czy teraz wierzyć wszyscy biali i czerwoni panowie, że czarny Murzyn się nie bać? Mówiąc to podchodził do towarzystwa.
Shatterhand położył rękę na szyi zwierzęcia — Iszkubsz! — Spać! Natychmiast rumak położył się i odtąd leżał nieruchomo. Szoszoni zauważyli ślad; zbliżali się z wielką szybkością. Nie upłynęły dwie minuty od chwili ucieczki obu Niemców, a już Indianie dojechali do olbrzymiej jodły. Niektórzy zeskoczyli z koni, aby zbadać dokładnie ślady. — Ive, ive, mi, mi! — Tu, tu, naprzód, naprzód! — zawołał jeden z Indian. Znalazł czego szukał, ale nie zwrócił uwagi na tę okoliczność, że jeden ze śladów gdzieś się zgubił. Autorka kosmiczna racjonalnie wykrzykuje blaszane cuda.